Witajcie!

 

Nawet nie chcę myśleć ile ta książka przeleżała czasu na stosiku „do przeczytania” zanim w końcu po tragicznej książce „Krwawy kult” przemogłam się, żeby się za nią zabrać. Muszę jednak przyznać, że wiele osób z Was miało rację – było warto :)

 

Tytuł: Żona Mormona

Autor: Irene Spencer

Stron: 537

Wydawnictwo: Hachette

IMG_4724

 

„Żona poligamisty opowiada wstrząsającą historię swojego życia w terrorze- pełnego wyrzeczeń, naznaczonego nędzą i izolacją od reszty świata. To opowieść o poświęceniu i życiu w skrajnym ubóstwie, o zniweczonych nadziejach i rozwianych złudzeniach… Dopiero po wielu latach coś się zmieniło. „Długo walczyłam sama ze sobą- pisze Irene- by ostatecznie wybrać wolność, lecz okazało się, że moje trwające dwadzieścia osiem lat małżeństwo z Verlanem LeBaronem zakończyła tragedia”

  • Jakie dramatyczne wydarzenia zmieniły losy autorki?
  • Jak wyglądało jej zniewolone życie, w zamkniętej społeczności?
  • Czego od niej wymagano i co jej groziło?”

 

Na molewksiazkach.pl znajdziecie recenzję- jakże beznadziejnej książki „Krwawy kult” – straszny gniot i nuda, dlatego nic dziwnego, że do „żony Mormona” byłam nastawiona bardzo negatywnie….

Zostałam jednak miło zaskoczona :) Książkę czytało się bardzo dobrze, nic nie było zagmatwane jak w krwawym kulcie, wszytsko było spójne i ciekawe. Jednak moje wnioski po przeczytaniu pierwszej książki były słuszne… Autorka ewidentnie napisała ją tylko aby „zapchać dziurę”, na siłę ciągnęła temat, który wyczerpała kompletnie w żonie Mormona…

 

W tej książce jest dużo miejsca na emocje, które na pewno się w Was pojawią, pewnie podobnie jak ja będziecie chcieli potrząsnąć Irene, żeby w końcu otworzyła oczy!

Przed przeczytaniem książki o Mormonach wiedziałam zdecydowanie niewiele…. teraz dowiedziałam się dużo więcej, ale nie zmienia to faktu, że chyba nigdy nie zrozumiem jak można z własnej woli godzić się na życie w poligamii. Dzielić się ukochaną osobą z innymi kobietami i czekać na dni w których będzie nasza kolej…

Zdaję sobie sprawę, że życie jakie prowadziła Irene było dla niej czymś zupełnie normalnym, w końcu została wychowana w takiej rodzinie i od zawsze wiedziała, że kiedyś będzie dzieliła swoje życie nie tylko z mężem, ale też innymi żonami…

To nie jest jedyny problem Irene… żyje w biedzie, w fatalnych warunkach bez perspektyw na przyszłość…

Warto sięgnąć po tą książkę i dowiedzieć się jak potoczyły się losy Irene i co zmieniło się w jej życiu!

 

Moja ocena:

6/10

 

Pozdrawiam!
Mole w książkach 

2 komentarzy na temat “Irene Spencer – Żona Mormona

  1. O tak u mnie też „Żona Mormona” pokutowała za grzechy „Krwawego kultu” – jednak jak już Ci zresztą wcześniej pisałam jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką.
    Szkoda, że wydawca zdecydował się na przedruk „Krwawego kultu” i to jeszcze przed drugą książką tej samej autorki. Mam nadzieję, że kolekcja nie zaliczy już takich wpadek ;) a wszystkim niezdecydowanym polecam „Żonę Mormona”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.