Hej!

 

Dzisiaj kolejna recenzja książki z cyklu o Tudorach. Mimo, że wszystkie książki tej serii już przeczytałam, to staram się przeplatać ich recenzje książkami o innej tematyce, żeby osoby niekoniecznie zainteresowane historią znalazły coś dla siebie :)

Także Kochani (niezainteresowani historią Tudorów) musicie poczekać i na pewno w nadchodzącym tygodniu pojawi się coś innego dla Was :) A jeżeli macie jednak ochotę to zapraszam do zapoznania się z moją opinią o:

 

Tytuł: Dwie królowe

Autor: Philippa Gregory

Stron: 544

Wydawnictwo: Książnica

IMG_4304

„Autorka bestsellerowych „Kochanic króla” powraca na dwór Henryka VIII, przedstawiając historię dwóch władczyń – Anny Kliwijskiej i Katarzyny Howard oraz Jane Boleyn – kobiety, która doprowadziła je do upadku.

Opowieść o trzech kobietach, starających się przeżyć na najbardziej zmiennym i groźnym dworze królewskim ówczesnej Europy w czas przewrotu religijnego i politycznych niesnasek, jest najciekawszą z przedstawionych dotąd przez Philippę Gregory.

Jest rok 1539 i dwór Henryka VIII coraz częściej drży przed zmiennymi nastrojami starzejącego się, schorowanego króla. Mając tylko jednego syna, Henryk VIII musi znaleźć nową żonę – korona Anglii przypada Annie Kliwijskiej. Nowa królowa ma ważne powody, by poślubić mężczyznę w wieku własnego ojca i przenieść się do kraju, którego język i zwyczaje są jej zupełnie obce. Mimo, że nowe otoczenie ją olśniewa, powoli zaczyna czuć, jak pętla niebezpieczeństwa zacieśnia się wokół jej szyi.”

Może i to już staje się nudne, ale na prawdę uważam, że Philippa Gregory jest mistrzynią w tym co robi, mimo że moje porównanie jest dość marne, bo jak już wielokrotnie pisałam od książek historycznych trzymam się raczej z daleka :)

Dwie królowe znowu miło mnie zaskoczyły, serwując mi kolejną dawkę cudownej historii. Książka różni się narracją, w porównaniu do poprzednich części, wszystkie wydarzenia są przedstawiane z perspektywy trzech Pań: Anny Kliwijskiej, Katarzyny Howard i Jane Boleyn. Każda z nich przedstawia te same wydarzenia, ale ze swojego punktu widzenia.

Na początku obawiałam się, że pół książki będę musiała „wysłuchiwać” identycznych historii, aż zbierze mi się na mdłości, ale Philippa mnie nie zawiodła i o dziwo,  mimo że to ta sama historia za każdym razem w opowieściach Anny, Katarzyny i Jane znalazłam coś ciekawego :)

Czytając książkę wprost nie mogłam się oderwać. Przestawianie tych samych zdarzeń z perspektywy, każdej z tych kobiet wprawiało mnie w małe zmieszanie i nie mogłam się zdecydować za którą z nich „chcę się wstawić”, którą poprzeć.

Z jednej strony mamy godną podziwu Annę, której nie sposób niczego ująć, z drugiej zaś Katarzynę, która jest bardzo młodziutka i irytująco naiwna, ale znajdziemy moment w książce, kiedy nie sposób jej współczuć. Prosi ona o katowski pieniek, aby przećwiczyć ułożenie na nim głowy. I nawet we mnie wzbudziło to współczucie dla niej, mimo, że normalnie komuś tak naiwnemu powiedziałoby się, że sama się prosiła o taki los.

Na koniec trzecia bohaterka książki Jane Boleyn, która uważałam za „pustą”, bardzo zazdrosną, żywiącą nienawiść do brata, a przede wszystkim do szwagierki. W książce poznałam ją z trochę innej strony… niby wycofana po śmierci Anny Boleyn, martwiąca się o piętno, które pozostało na jej nazwisku, a jednak potrafiła bardzo umiejętnie i niepostrzeżenie sterować pozostałymi Paniami :) Historia przedstawiona z jej perspektywy złagodziła moje odczucia wobec tej bohaterki i pozwoliła mi na polubienie jej, a nawet współczucie :)

 

Zdecydowanie jest to książka inna niż pozostałe, ale za razem bardzo ciekawa i wciągająca. Na pewno nie będziecie znudzeni przy tej lekturze :)

Bardzo serdecznie Wam polecam :)

Moja ocena:

7/10

 

Mieliście okazję już zatopić się w tej historii? A może wolicie tą historię opowiedzianą „piórem” innego autora? 

 

Pozdrawiam serdecznie

Mole w książkach :]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.