Witajcie!

 

Dzisiaj trochę inaczej niż zwykle, a to za sprawą gościa na Molewksiążkach.pl, który mam nadzieje będzie gościnnie pisał dla Was regularnie. Bardzo na to liczę, bo uwielbiam czytać recenzje napisane przez mojego męża.

Zacznijmy grę!

 

Tytuł: [geim]

Autor: Anders de la Motte

Stron: 406

Wydawnictwo: Czarna Owca

 

IMG_4054-001

„Henrik HP Pettersson to 30-letni kombinator i próżniak, którego życiowe ambicje mogą być śmiało podsumowane jednym zdaniem: być numerem jeden. Jest zadufany w sobie, beznadziejnie impulsywny, a przy tym dręczy go poczucie bycia niedocenianym. Pewnego dnia znajduje telefon komórkowy, który zaprasza go do tajemniczej Gry w Alternatywną Rzeczywistość. Po wykonaniu testu próbnego HP otrzymuje szereg fascynujących i niebezpiecznych zadań, które są filmowane, a następnie publikowane na liście rankingowej, ocenianej przez społeczność w sieci. Napięcie w grze rośnie, nagrody są coraz cenniejsze, a fani wystawiają mu świetne noty. HP powoli staje się gwiazdą. Podejmuje się coraz bardziej ryzykownych zadań, by tylko pozostać w grze. Inspektor Rebecca Normén jest jego przeciwieństwem. Kontroluje swoje życie w każdym szczególe i szybko pnie się po szczeblach kariery. Wszystko układałoby się idealnie, gdyby nie anonimowe, niepokojące liściki, które znajduje w swojej szafce. Ktokolwiek je pisze, wie o jej przeszłości więcej, niż powinien. Dlaczego? Czy ktoś się z nią bawi? Podczas gdy gra stopniowo wkracza w życie HP i Rebecki, ich światy nieuchronnie się łączą. Pochłonięty kolejnymi zadaniami HP zaczyna zdawać sobie sprawę, że gra niesie za sobą śmiertelne niebezpieczeństwo…” Jeszcze tylko słowo o autorze: „Anders de la Motte – były oficer policji, a do niedawna dyrektor ds. bezpieczeństwa w jednej z największych na świecie firm IT. Obecnie pracuje jako konsultant ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Jednocześnie jest najbardziej ekscytującym i nowatorskim autorem nowego pokolenia pisarzy kryminalnych w Szwecji. [geim] to jego debiutancka książka.”

 

Książka trafiła do przeczytania w zasadzie całkiem przypadkowo, była dołączana jako darmowy dodatek do prenumeraty pewnego czasopisma.  Ale opinie jakie o niej krążyły całkowicie przemawiały za tym że warto ją przeczytać…

Pierwsze wrażenie z tą książką to bardzo przyciągająca biała okładka z telefonem, śladami krwi i nietypowym tytułem. Te elementy sprawiają że człowieka ogarnia ciekawość. Aż chce się zabrać do przeczytania i wyrażenia własnej opinii. Pisząc te słowa jestem po przeczytaniu tylko jednej części tej trylogii, na stole obok leży i czeka już druga a za 3 tygodnie prawdopodobnie dostać będzie już można ostatnią. I od razu powiem szczerze, że nie mogę doczekać się przeczytania następnych części.

Nie ma najmniejszego sensu streszczać o co chodzi w fabule. Wszystko co można napisać bez ujawniania szczegółów można przeczytać w tekście z okładki (który można znaleźć powyżej). Opisywanie warto zacząć od tego czym książka się najbardziej charakteryzuje – od języka. Mimo że napisana po polsku zawiera liczne wtrącenia słów po angielsku. Podobno dla osób które nie miały styczności z tym językiem stanowi to ogromny problem. Nie rozumieją ich znaczenia i nie potrafią połączyć ich z właściwymi wydarzeniami, zwłaszcza że po angielsku zapisane są tytuły rozdziałów. Ale o tym, że można się tego spodziewać świadczy już sam tytuł [geim]. Dla osób znających chociaż trochę język angielski nawet tak liczne wtrącenia nie będą stanowiły problemu a wręcz oddadzą dobitniej co „autor miał na myśli”.

Opisując język nie można nie odwołać się do życia zawodowego autora w którym pełnił rolę dyrektora ds. bezpieczeństwa w jednej z firm IT. Postacie które mają związek z komputerami, posługują się zwrotami znanymi ze świata IT i doskonale odnajdują się w tematyce bezpieczeństwa. Zresztą samemu głównemu bohaterowi taka tematyka nie jest do końca obca. Być może wpływ ma na to jego jedyny przyjaciel.

Fabuła jest najmocniejszym czynnikiem przyciągającym do tej książki. Typowy thriller z całą masą powiązanych ze sobą splotów akcji. W zasadzie głównie o to poplątanie tak naprawdę chodzi. Akcja trzyma w większości czasu w napięciu. Nawet nawiązania do przeszłości bohaterów pełne są akcji, mniej jest przemyśleń i wyciągania wniosków z tego co się działo.

Wreszcie na sam koniec zostawiam opis bohaterów. Tak bohaterów bo jest ich dwoje. HP i jego siostra Normén – niby rodzeństwo a jednak zupełnie różni. Z każdą kolejną stroną dowiadujemy się o nich coraz więcej.

Początkowo każde żyje swoim życiem, ale później bieg wydarzeń (to na pewno nie zrządzenie losu ;) ) powoduje że muszą działąć wspólnie. HP wydaje się ważniejszą postacią w książce , ale niestety muszę zgodzić się z większością opinii o nim które można przeczytać w internecie. Jego postać jest niespójna i źle przedstawiona. Od totalnego kretyna do gościa który całkiem szybko potrafi połączyć różne fakty. Problemy rodzinne z dzieciństwa odciskające piętno na jego późniejszym życiu nie mogą być wytłumaczeniem dla jego zmian w inteligencji, a to właśnie autor próbuje wmówić czytelnikom. Normén jest dużo lepiej przemyślaną postacią. Ale część fabuły z nią w roli głównej, mimo wykonywanej pracy jest raczej nudnawa i powtarzalna. Nie wiem czy można o niej przeczytać w kolejnych częściach ale moim prywatnym życzeniem jest żeby autor z niej zrezygnował.

Podsumowując pierwszą część tej trylogii mogę tylko napisać, że fabuła będąca najważniejszą składową ma ogromny potencjał. Książka jest napisana dosyć lekko i przyjemnie się ją czyta. Intryga i akcja trzymają w napięciu i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Na pewno wkrótce ukażą się opinie następnych części.

Moja ocena:

9/10

 

Pozdrawiam gościnnie

Neuro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.