Witajcie!

 

Na wstępie chciałam tylko powiedzieć, że obiecuję w najbliższym czasie, że nie pojawi się kolejna książka Robina Cooka! Było już ich trochę na blogu, bo nie ukrywam, że w mojej bibliotece wieje pustkami i starociami, a jak już się coś trafi to biorę jak leci ;)

W każdym razie styl autora już mi się trochę przejadł i czas na przerwę :)

Dzisiaj jednak książka, którą kupiłam jakiś czas temu na promocji w jednym z supermarketów ;)

 

Tytuł: Nano

Autor: Robin Cook

Stron: 472

Wydawnictwo: REBIS

IMG_4053-001

„Pia Grazdani, piękna studentka medycyny z Polisy śmierci, postanawia wyjechać z Nowego Jorku, by zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach. Skuszona możliwościami, jakie przed medycyną otwiera szybko rozwijająca się nanotechnologia, Pia zatrudnia się w Nano, szczodrze finansowanym i ściśle strzeżonym instytucie nanotechnologicznym położonym u podnóża Gór Skalistych. Ośrodek przoduje w produkcji molekularnej. Wytwarza się tam m.in. mikrobiwory, maleńkie nanoroboty, które według Pii mogą zrewolucjonizować metody leczenia zakażeń wirusowych i bakteryjnych.

Instytut okazuje się jednak miejscem pełnym sekretów. Szef ostrzega Pię, by nie interesowała się innymi badaniami prowadzonymi w Nano ani źródłem niewyczerpanego kapitału, który je finansuje. Pewnego
dnia kobieta znajduje na ścieżce do joggingu jednego z pracowników z objawami udaru. Wkrótce zaczyna podejrzewać, że firma jest makabrycznym poligonem doświadczalnym…  „

 Myślałam, że temat będzie dość nudny i kolejna książka Robina Cook’a mnie zawiedzie, ale tym razem muszę powiedzieć, że czuję się mile zaskoczona :)

Czyta się ją na prawdę szybko, fabuła jest dobrze skonstruowana i mimo, że dotyka tematów, które wielu osobom mogą wydawać się nudne i „ciężkie” to czytając książkę w ogóle nie ma się takich odczuć :)

Mogłabym się przyczepić jedynie do samej kategorii… niby miał to być thriller medyczny, ale dla mnie to bardziej książka sensacyjna, bo to ona jednak przeważa.

Fakt nie jest to książka od której wymagałam wiele, ale generalnie książki Robina Cooka są dla mnie zbyt przewidywalne i zazwyczaj już na początku znam zakończenie i wiem o co się rozchodzi ;)

Tym razem poznajemy studentkę Pia Grazdani, która moim zdaniem jest dość naiwna i wierzy we wszystko co deklaruje firma, w której się zatrudniła. Instytut nanotechnologiczny, w którym pracuje, czyli tytułowe Nano skrywa swoje sekrety… których możemy się szybko domyśleć, ale główna bohaterka staje się podejrzliwa dopiero po baaardzo długim czasie. Jest ewidentnie przykładem pracownika, którego interesuje tylko wąski zakres jego pracy. Powiedziałabym „zrobię co moje i byle do fajrantu” ;)

W każdym razie spędziłam mile czas śledząc powolne odkrywanie przez bohaterkę kolejnych drzwi, które są zaraz obok jej gabinetu, ale nigdy ich wcześniej nie widziała lub tak na prawdę nie zdawała sobie sprawy z tego w jak dużym budynku pracowała ;)

Jako książka sensacyjna całkiem niezła, ale jako thriller medyczny zdecydowanie poniżej przeciętnej.

Moja ocena:

6/10

 

Mieliście styczność z „Nano” ? Co myślicie o książkach Robina Cooka? Zaskakują?

 

Pozdrawiam

Mole w książkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.