Witajcie Moi Drodzy!

 

Bardzo dużo słyszałam pozytywnych opinii o twórczości Robina Cook’a, jednak do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej jego książki. Z racji, że uwielbiam thrillery medyczne, wiedziałam że kiedyś nastąpi ten czas i sięgnę wreszcie po jakąś książkę tego autora i oto nadszedł ten czas. Dzisiaj o:

Tytuł: Zabójcza kuracja

Autor: Robin Cook

Stron: 462

Wydawnictwo: EM

IMG_4323

„Młodzi lekarze, Angela i David Wilsonowie, po ukończeniu studiów przenoszą się do Bartlet, gdzie w nowoczesnym centrum medycznym rozpoczynają praktykę. David jest internistą, a Angela patologiem. Obydwoje wiążą z przeprowadzką ogromne nadzieje. Są przekonani, że w tym urokliwym, malowniczo położonym miasteczku i doskonale wyposażonym szpitalu spełnią się ich marzenia o szczęściu i zaspokojeniu zawodowych aspiracji, znajdą radość i ratunek dla ośmioletniej córeczki cierpiącej na rzadką chorobę układu oddechowego. Okazuje się jednak, że czeka ich wiele rozczarowań, a tajemnicze i nieoczekiwane zgony wielu szpitalnych pacjentów nie są jedynie dziełem przypadku…Ten szokujący, doskonale napisany dreszczowiec trzyma w napięciu do ostatniej strony.”

 

Tak jak pisałam wcześniej – jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Cook’a.

Powinnam zdecydowanie zacząć od tego, że jestem ogromną fanką thrillerów Harlana Cobena- przeczytałam i posiadam wszystkie jego książki i jest on dla mnie absolutnym mistrzem tego gatunku i fascynujących intryg. Uwielbiam uczucie, kiedy czytając książkę już po kilkudziesięciu stronach wydaje mi się, że wszystko poukładałam w jedną całość i znam od dawna rozwiązanie, a autor dosłownie w ostatnich stronach książki obala wszystkie moje teorie i okazuje się, że tak na prawdę nic nie wiem ;) I kończę książkę z otwartymi ustami, nie mogąc się nadziwić, że tak się skończyła skoro ja byłam PEWNA swojego rozwiązania zagadki.

Od tej pory wszystkie thrillery oceniam przez pryzmat książek Cobena. Dlatego muszę powiedzieć, że po ok.150 stronach tej książki byłam pewna kto stoi za śmiercią szpitalnych pacjentów i autor nie zaskoczył mnie zakończeniem…

JEDNAK! Mimo, że zagadkę udało mi się od razu rozwiązać to akcja książki nie zwalniała i nie pozwalała mi się nudzić przez pozostałe 300 stron! Oczywiście miejscami akcja jest bardzo przewidywalna i nie jest to książka nad którą wznoszę „ochy i achy”, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć i najzwyczajniej w świecie spędzić miło czas.

Bardzo spodobał mi się styl pisania Cook’a – książka pochłonięta w niecałe dwa wieczorki. Fajne jest to, że autor porusza też inny temat, jakim jest niebywale : kasa + szpital + dobro pacjentów, które niekoniecznie jest na pierwszym miejscu…

Odrobinę irytowała mnie naiwność i niedostrzeganie przez głównych bohaterów (będących lekarzami), spraw dotyczących ich pacjentów i sytuacji, które odbywały się na ich oczach, a oni nic z tym nie robili. Nie potrafiłam zrozumieć, jak 6 pacjentów danego lekarza może umrzeć w ciągu dwóch tygodni, mając te same objawy, a on nie domyśla się, że coś jest nie tak i nie znajduje źródła tych objawów o wiele szybciej.

Z drugiej strony książki mają w Nas- Czytelnikach wywoływać takie emocje, wzbudzać złość, współczucie, radość i smutek. Wtedy wiadomo, że czas poświęcony książce nie był zmarnowany, a sama książka była dobra, bo zapadła w Naszej pamięci zmuszając Nas jednocześnie do własnych przemyśleń :)

Moja ocena:

8/10

 

Czytaliście książki Robina Cook’a? Może polecicie mi którąś z książek? 

Pozdrawiam serdecznie!

Mole w książkach :]

2 komentarzy na temat “Robin Cook – Zabójcza kuracja

  1. Nie czytałam jeszcze nic Cooka, jednak czytałam już tyle pochlebnych opinii, że muszę również sięgnąć po którąś z pozycji z tego autora.
    Co do Cobena to czytałam jedną jego książkę, jednak nie wywarła ona na mnie takiego ogromnego wrażenia bym chciała więcej. Książka według mnie była bardzo naciągana (czytałam Jedyną szansę). Chociaż myślę, że jeszcze spróbuję polubić się z Cobenem.
    Dla mnie mistrzem w tym gatunku jest bezsprzecznie Tess Gerritsen :)

    • Szczerze mówiąc mnie Cook odrobinę rozczarował… faktycznie pozytywnych opinii na temat jego twórczości jest dość sporo i może dlatego spodziewałam się czegoś lepszego. Przeczytałam już parę jego książek i przynajmniej połowa z nich mocno mnie rozczarowała.

      Natomiast chyba żadna książka Cobena mnie nie zawiodła, ale tak jak w przypadku każdego autora jedne były na prawdę dobre a inne troszkę mniej, jednak nadal mi się podobały :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.